LAC CANINUM – LEK NA HISTERIĘ I GARDŁO

Baza homeopatyczna obejmuje kilka tysięcy leków. Substancje pochodzą z natury – ze świata zwierząt, roślin, minerałów, etc., niektóre mogą budzić zdziwienie, niedowierzanie, a w skrajnych przypadkach nawet obrzydzenie i odrzucenie. Najwięcej kontrowersji wywołują te, które są pochodnymi wydzielin zwierząt lub patologicznie zmienionych ludzkich tkanek (nozody). A jednak podane w odpowiednim rozcieńczeniu pobudzają organizm do zdrowienia! Działanie sił tajemnych czy po prostu energetyka? Przeciwnicy wytaczają argumenty, że coś, czego prawie już nie ma, bo zdążyło zniknąć w kolejnych potencjalizacjach, nie może leczyć, zwolennicy powołują się na „pamięć wody” i tym argumentują wiarygodność homeopatii.

Teoria „pamięci wody” jest tak samo rewolucyjna, jak i kontrowersyjna. Odżegnywani od czci i wiary Jacques Benveniste (immunolog), Masaru Emoto (dziennikarz, badacz i doktor medycyny alternatywnej), a teraz także laureat Nagrody Nobla dr. Luc Montagnier (wirusolog, odkrywca wirusa HIV) - oto między innymi ci odważni, którzy poświecili się badaniu idei zapamiętywania informacji przez wodę. Luc Montagnier w wywiadzie udzielonym miesięcznikowi „Science” w 2010 roku wyraźnie wystąpił przeciwko tym, którzy nie chcą otworzyć się na nowe koncepcje, mówiąc: „Istnieje rodzaj strachu wokół tego tematu w Europie. Rozmawiałem z niektórymi ludźmi, którzy odtworzyli wyniki Benveniste’a lecz obawiają się oni opublikować je z powodu intelektualnego terroru ze strony ludzi, którzy tego nie rozumieją” [1]. I choć wiarygodność skuteczności leczniczej rozcieńczonych substancji budzi emocje, to tak naprawdę została
już częściowo potwierdzona przez naukę „…duże rozcieńczenia są prawdziwe. Duże rozcieńczenia czegoś nie są niczym. Są wodnymi strukturami, które naśladują oryginalne molekuły” [2] - tyle cytowany noblista. Kiedy Hahnemann opracowywał na początku XIX wieku swoją teorię, nikt nie myślał nawet o weryfikacji naukowej, bo nie istniały takie narzędzia badawcze. Czy więc to, że homeopatia nie do końca znajduje potwierdzenie naukowe ją dyskredytuje? A może nie dysponujemy jeszcze odpowiednimi urządzeniami, by ją potwierdzić?
Młodzi homeopaci nie wdają się w dyskusję czy coś jest prawdziwe czy nie, skupiają się natomiast na poszerzaniu swojej wiedzy, by jak najskuteczniej pomagać ludziom. Dobrze, gdy mają okazję korzystać z doświadczenia światowych autorytetów w tej dziedzinie. Taka sposobność pojawiła się po raz kolejny w Pomorskiej Szkole Homeopatii Klasycznej z siedzibą w Sopocie. W II części multimedialnego seminarium pt. „Leczenie histerii” i „Homeopatia w praktyce” Stephan Kressibucher – wykładowca szkoły SHI dr Jusa ze Szwajcarii – ponownie podzielił się swoją ogromną wiedzą z homeopatami i słuchaczami PSHK. Tym razem zaprezentował Lac caninum – mleko suki, jako remedium na szereg fizycznych i mentalnych dolegliwości występujących u kobiet, choć nie omijających także mężczyzn.
Leczenie mlekiem zwierząt było szeroko stosowane we wszystkich kulturach. To, na przykład pochodzące od świni i kocicy, używano w Rosji do walki z anemią i kacheksją (chudością), to od suki używano do leczenia nadżerek szyjki macicy, w zapaleniu spojówek i profilaktycznie przeciw dyfterytowi, a sfermentowane mleko klaczy jest nadal szeroko stosowane do leczenia różnych przypadłości w Mongolii (od gruźlicy, przez niewydolność nerek i wątroby, choroby układu krążenia, po rekonwalescencję). Spotencjalizowane mleko suki zostało po raz pierwszy użyte w Ameryce przez dr. Swana do leczenia dyfterii, czyli błonicy.
Obecny wśród słuchaczy za pośrednictwem Skype’a, Stephan Kressibucher, rozpoczął swoje wystąpienie od przedstawienia historii przypadku, dzięki omówieniu którego uczestnicy mogli zweryfikować posiadaną wiedzę, a także zapoznać się z cechami szczególnymi Lac caninum. Lek ten brany jest pod uwagę w terapii, gdy pojawiają się na przykład symptomy fizyczne w obrębie gardła, takie jak zapalenie migdałków, błonica (dziś praktycznie nie występująca), chrypka, zapalenie gardła; dolegliwości reumatyczne, ale z bólami wędrującymi i naprzemiennymi; zmiany w układzie rozrodczym (cysty, torbiele czy nadżerki szyjki macicy); problemy laktacyjne (w tym zapalenie gruczołu piersiowego) oraz nadwrażliwość na dotyk, wyczerpanie, cierpienie na złe samopoczucie po przebudzeniu, pesymistyczne nastawienie do ludzi i świata. Co ciekawe Lac caninum jest polecany także do leczenia … histerii, ale w innym obrazie niż Lilium Tigrinum.

Bo „… jakie jest Lac caninum w sferze psychicznej?” – pytał Kressibucher i sam odpowiadał: „… jest histeryczne, złośliwe, zazdrosne, odczuwające zmienność nastrojów, cierpiące na gwałtowne wybuchy złości, splątanie umysłu, stany lękowe, problemy z nadpobudliwością seksualną i negatywne nastawienie do świata. Typ Lac caninum to osoba nerwowa, niepewna, krytykująca sama siebie, o niskim poczuciu własnej wartości, przekonana, że nigdy już nie będzie lepiej. Bardzo lubi rozczulać się nad sobą, ale jednocześnie nie znosi krytyki i nie lubi być pocieszana, cierpi na wewnętrzne odczucie bycia kłamcą”. A jeśli dodatkowo taka osoba jest szczupła, anemiczna, z siniakami pod oczami i falowo zaczerwienionymi policzkami, z zatroskanym wyrazem twarzy, mająca obsesyjne wrażenie niepasującego do twarzy nosa, a ponadto odczuwająca zawroty głowy i lęki podczas schodzenia ze schodów, ulegająca spazmatycznym atakom płaczu, z zaburzeniami mikcji i menstruacji to wizerunek histerycznego Lac caninum jest prawie gotowy. A gdy pacjent lub pacjentka z przejęciem opowiada o śniących się im wężach lub żmijach możemy być pewni, że rozmawiamy z osobą reprezentującą omawiany lek.

W dobie rozwoju technologii multimedialnej takie formy spotkań, jak za pomocą np. Skype czy webinarów są coraz bardziej popularne. Korzyść odnoszą wszyscy i uczestnicy, i organizatorzy przede wszystkim obniżając koszty zorganizowania takiego przedsięwzięcia, a i wykładowcy chętnie biorą udział w tego typu wydarzeniach, bo docierają do szerszego grona odbiorców ze swoją, często bezcenną wiedzą. Duży więc ukłon w stronę dyrektora PSHK Arkadiusza Stankiewicza, który wychodząc naprzeciw obecnym możliwościom technologicznym podejmuje się organizacji seminarium w XXI-wiecznej formie. „Takie spotkania są dla nas niepowtarzalną okazją, aby przyjrzeć się dogłębnie wybranym lekom homeopatycznym…” – powiedziała jedna z uczestniczek seminarium – „… a także posłuchać światowej sławy homeopatów, dzielących się swoim doświadczeniem”.

Zostawmy więc pole do dyskusji, co leczy w homeopatii, frakcjom sprzeczającym się, a my jeśli tego potrzebujemy bądźmy na tyle rozsądni, aby skorzystać z pomocy tam, gdzie jest oferowana, odrzuciwszy targające nami wątpliwości – bo, chcąc nie chcąc, wkraczamy w czas medycyny energetycznej, a homeopatia doskonale się w niej umiejscawia.

Barbara Grono

.
[1] Sciencemag
[2] Tamże :-)